Na łożu śmierci...
Pewnego dnia w Wagadugu, zaczepiła mnie pewna kobieta i zaczęła opowiadać
swoją historię.
Jeden z jej sąsiadó w umiera w szpitalu w Paryżu...
Profesor, który się nim opiekuje zadzwonił do jego córki by ją uprzedzić, ż tacie zostało może 3 dni życia.
Kobieta prosi mnie bym wrócił do Paryża z córką, by położyć na nim ręce i modlić się za jego uzdrowienie w Imieniu Pana Jezusa Chrystusa.
Podziwiam wiarę i determinację tej kobiety, która chce mi zapłacić bilet do Paryża za jedną modlitwę.
Wyjaśniam jej jednak, że co dopiero przyleciałem do Waga i że cały program jest przygotowany od miesięcy. Patrzę na nią i widzę, że to ją w ogóle nie zniechęca. Chce żebym był przy łożu tego mężczyzny. Przychodzi mi do głowy pewien pomysł! Pomysł źle widziany w środowisku chrześcijańskim.
Model apostoła Pawła
Biorę moją Biblię. Otwieram na rozdziale 19 Dziejów Apostolskich i czytam od
wersetu 11:
"Niezwykłe też cuda czynił Bóg przez ręce Pawła. Tak iż nawet chustki lub przepaski, które dotknęły skóry jego, zanoszono do chorych i ustępowały od nich choroby, a złe duchy wychodziły".
Pytam ją czy wierzy, że Jezus może zrobić to samo dzisiaj, co zrobił za czasów Pawła? Potakuje głową. Wstaję by poszukać chusteczki w moim pokoju. Wracam i proszę ją by wsała. Obydwoje modlimy się. Kładę moje ręce na chusteczce i modlę się tak:
" W Imieniu Jezusa Chrystusa proszę Cię, żeby kiedy młoda kobieta położy tę chusteczkę na swoim tacie, jeśli ta choroba "przyszła" na śmierć, niech ten mężczyzna odejdzie jak najszybciej w łasce, aby jego cierpienie się skończyło i niech będzie w Pokoju razem z Tobą. Ale jeśli ta choroba nie jest śmiertelna, rozkazuję jej opuścić to ciało, kiedy tylko ta chusteczka dotknie taty w Imieniu Pana Jezusa, proszę Cię. Dziękuję Panu, niech Twoje Święte Imie będzie wychwalane".
Kobieta podziękowała mi i odeszła z chusteczką. Patrzyłem na nią,oddalającą się w czerwonym kurzu. Niech Bóg błogosławi takie kobiety.
Uzdrowiony
Siedzimy w salonie mojego przyjaciela misjonarza, gdy nagle ktoś puka do drzwi.
Poznaję ją z trudnością. Jest taka radosna! To pani, której dałem moją chusteczkę 6 miesięcy temu.
Wchodzi z trzema osobami. Pani, paniennka i pan. Przedstawiamy się. Pani to mama panienki. Panienka to córka pana. Pan to mężczyzna, który powinien umrzeć.
Wszyscy są poruszeni. Mówią razem. W końcu rozumiem. To ta panienka położyła chusteczkę na swoim tacie. Tata to pan, który patrzy na mnie z ogromnym uśmiechem.
Panienka opowiada:
Kiedy położyłam chusteczkę na piersi taty i nie umarł od razu, wiedziałam, że Jezus Chrystus go uzdrowił.
Mama przekrzykuje:
Tak! Mówił pan w swojej modlitwie, że jeśli choroba jest śmiertelna, niech umrze od razu by nie cierpieć. Tak więc skoro nie zmarł od razu, to znaczy że został uzdrowiony! Co do tego dodać? To czysta wiara! Dziś mężczyzna ten żyje normalnie, nic nie wskazuje na to, że 5 lat temu dotknęła go ta straszna choroba.